10/28/2019

Pug Halloween - Katerina Besperstova #1

Pug Halloween - Katerina Besperstova #1
   Halloween zbliża się wielkimi krokami wprowadzając nas w coraz mroczniejsze klimaty chłodnych dni i długich wieczorów. Zaraz potem listopad ze swoją specyficzną atmosferą. Niektórzy go lubią, dla innych to niespecjalny czas. Czas, który można sobie jednak umilić i wykorzystać tak jak się chce - na przykład nowymi hafcikami. Ja już nie mogę się doczekać nowych wyzwań, ale dzisiaj zaprezentuję coś na rozpoczęcie tego strrrrrrasznego sezonu.

Katerina Besperstova

   Schemat tych uroczych mopsów składa się z 6 postaci, a ich autorką jest Katerina Besperstova. Wśród wzorów Kateriny możecie znaleźć mopsy chyba na każdą okoliczność i to zawsze w takiej wersji z przymrużeniem oka. Mnie jednak najbardziej spodobały się właśnie te halloweenowe i to na ich zakup się zdecydowałam.
   Na tło wybrałam tkaninę MURANO w kolorze ciemnoliliowym. Już od dłuższego czasu chciałam spróbować tego koloru, ale zawsze brakowało mi odwagi. Teraz zachęcona wariactwem wybranego wzoru zaryzykowałam i jestem z tego połączenia zadowolona. Nie miałam żadnych problemów, żeby trafić w odpowiednie miejsce w materiale, a tego się najbardziej bałam, bo kolor jest dość ciemny.
   Praca nad haftami mopsów to czysta przyjemność. Schemat wilkołaka wyszywałam 3 (bezpracowe) dni, a trzeba powiedzieć, że nie należę do szybkich hafciarek. Przy podsumowaniu sama aż się zdziwiłam, że użyłam tyle kolorów, bo w ogóle nie odczuwałam ciągłych zmian nitek. Po tak pozytywnych wrażeniach, chyba Was nie zdziwi fakt, że mam w planach wyszycie kolejnych postaci z tej serii, bo wiem na pewno, że to będzie świetna zabawa.
   Jeśli macie ochotę poznać pozostałe prace Kateriny, to zapraszam na jej konto na instagramie @bestet2803 lub do serwisu vk.com.

Dane techniczne:
* daty ukończenia haftów i ilość kolorów:
Mops wilkołak 04.08.2019 r., 27 kolorów
Mops zombie 14.10.2019 r., 29 kolorów
* wzór z serii "Pug Halloween" Katerina Besperstova
* tkanina bawełna + wiskoza MURANO 32ct kolor: 9033 ciemnoliliowy
* mulina DMC

Pozdrawiam
Magda
40 komentarzy:

10/09/2019

Wieniec z jabłkami - Anna Petunova #1

Wieniec z jabłkami - Anna Petunova #1
Cześć!
   Pisałam kiedyś o rozpoczętym w zeszłym roku hafcie jesiennym i przyszła pora, żeby go w końcu pokazać na blogu. W sumie niewiele jest jeszcze do zaprezentowania, bo jak wiecie w tym roku daję upust hafciarskiej fantazji i zaczynam prace na każdą porę roku. Muszę jednak przyznać, że ze wszystkich nowości ten haft przyrasta najwolniej. Nie umiem powiedzieć dlaczego.

Anna Petunova

   Wzór wieńca z jabłkami powstał na podstawie akwarelowej ilustracji Swietłany Makarenko. Polecam Wam obejrzeć jej prace choćby na instagramie >>@s.makarenko78<<. Ja uwielbiam jej akwarele i oczami wyobraźni widzę w nich potencjał na kolejne hafty :D
   Anna Petunova natomiast jest autorką zarówno akwarelek, jak i wzorów haftu krzyżykowego, które również mnie zachwycają (np. niewielkie Mikołajki, zimowe domki, halloweenowe dynie, bukieciki polnych kwiatów). Prace Anny również możecie zobaczyć na instagramie >>@nyuta_petunova<< i w serwisie vk.com.
   Co mogę napisać o pracy nad wzorem według schematu Anny? Narazie mam mieszane uczucia, bo z jednej strony motyw bardzo mi się podoba, ale z drugiej myślę, że wzór jest przesadnie dopracowany, przez co nie jest tak lekki, jak oryginalna akwarela. Myślę, że tempo wyszywania też pokazuje, że nie do końca mi tu wszystko pasuje. Sama nie umiem tego sprecyzować, ale nie jest to wzór na kilka wieczorów i nie wyszywa się prawie sam ;) Zobaczymy jak będzie dalej.
   Kończę zdjęciem wykonanym podczas wrześniowego wypadu w góry. Nie udało mi się zrobić więcej wyraźnych zdjęć (chyba z wysiłku :D), ale i tak bardzo miło wspominam tą wyprawę.
   Pozdrawiam Was serdecznie
Magda
24 komentarze:

9/26/2019

Dolina Pięciu Stawów Polskich

Dolina Pięciu Stawów Polskich
Cześć!
   W połowie września całą rodzinką wybraliśmy się na weekend w polskie Tatry. Głównym celem naszej eskapady była Dolina Pięciu Stawów Polskich.
   Wstaliśmy dość wcześnie, aby zdążyć zrealizować swoje plany. Pogoda zachęcała raczej do pozostania w domu; było chłodno, po deszczu i mgliście. Byliśmy jednak zdeterminowani. Wyruszyliśmy z Palenicy Białczańskiej trasą do Morskiego Oka.

Dolina Roztoki

   Za Wodogrzmotami Mickiewicza skręciliśmy na właściwą trasę - szliśmy Doliną Roztoki, wzdłuż potoku Roztoka. Woda była tak krystaliczna i lodowata, że zaliczyliśmy picie wody prosto ze strumyka.
   Spotkaliśmy wiele odważnych ptaków, był dzięcioł i taki malutki świergoczący jak na zdjęciu poniżej. Zwierzęta sprawiały wrażenie jakby w ogóle nie przejmowały się naszą obecnością. Nie płoszyły się, tylko my gapy nie umieliśmy zrobić im wyraźnych zdjęć.

Wodospad Siklawa

   Droga pod górę dała nam się we znaki. Okazało się, że wypad w góry dla osób prowadzących raczej siedzący tryb życia był nie lada wyzwaniem, ale daliśmy radę. Z każdym metrem pogoda się klarowała, a chmury z ciężkich, zawiesistych rozchodziły się i naszym oczom ukazywały się coraz piękniejsze pejzaże.

Wielki Staw Polski

   Kiedy dotarliśmy nad Wielki Staw Polski słońce prażyło niczym w środku lata. Trzeba było zrzucić kilka warstw ubrań i wystąpić w sesji zdjęciowej w krótkim rękawku.
   Dawne schronisko, a obecnie strażnicówka.

Przedni Staw Polski

   Teraz musieliśmy podjąć decyzję, co dalej: albo wybrać ambitną trasę powrotu i obejrzeć kolejne stawy, albo mierzyć siły na zamiary i obejrzeć tylko to, co będzie dostępne w drodze powrotnej. Zdecydował zdrowy rozsądek. Obraliśmy trasę do schroniska przy Przednim Stawie Polskim.
Dla porównania to samo miejsce sfotografowane telefonem (wyszło mroczniej).

Świstówka Roztocka

   W schronisku posililiśmy się i zdecydowaliśmy, że starczy nam sił, aby zobaczyć jeszcze Morskie Oko. Trasa wydawała się łatwa i przyjemna (w szczególności tym, którzy kiepsko widzą i nie dostrzegli, że nagle szlak wzbija się na szczyt góry - czyli mnie).
   Całą trasę towarzyszył nam delikatny świst, który wydają z siebie świstaki. Niestety nie udało nam się żadnego upatrzeć, dowiedzieliśmy się jednak, że to jest ich ulubione miejsce i właśnie tu najczęściej się je spotyka.
   Widoki przepiękne - te przed nami i te za nami (poniżej widać w kolejności Przedni Staw, Mały Staw, Wielki Staw, a w oddali Czarny Staw Polski).
   Widok na trasę alternatywną przez Wielki Wołoszyn. Zobaczcie, jak górę przecina cieniutka niteczka szlaku, która szybuje na sam szczyt. Ciekawe kto tamtędy chodzi.
   Dalsza trasa była równie urokliwa, choć dość wyczerpująca.
   W końcu naszym oczom ukazało się Morskie Oko. Wtedy wstąpiły w nas nowe siły witalne.
   Nad Morskim Okiem pięknie było widać szczyt Mnich.
   Do domu wróciliśmy wygodnym asfaltem prowadzącym znad Morskiego Oka.
   Na zakończenie chciałabym napisać, że zobaczenie Doliny Pięciu Stawów Polskich było moim marzeniem, na którego spełnienie czekałam ze 20 lat. Zawsze wydawało mi się, że to trasa dla doświadczonych taterników, ale okazało się, że nie taki diabeł straszny...
   Naszła mnie jednak taka refleksja dotycząca zmian, które zaszły w tym czasie, kiedy mnie w górach nie było. Kiedyś na szlaku, gdy się kogoś spotykało, mówiło się "cześć" lub "dzień dobry". Dziś nie mówi się nic (bo trzeba by mówić non stop). Na szlaku idzie się w takiej kolejce, jak w galerii handlowej przed Bożym Narodzeniem i naprawdę nie jest to przenośnia. Każdy zajęty sobą. Czytałam nawet, że właśnie w tym roku padł rekord odwiedzin w Tatrzańskim Parku Narodowym (nie jestem pewna, czy jest się z czego cieszyć). Trochę żal mi tamtych czasów, gdy można było przystanąć, kontemplować naturę, ale co poradzić.
   Dla pocieszenia napiszę, że uważam, że było warto zrobić ten wysiłek i wybrać się w góry. Widoki niesamowite. Odczucia niepowtarzalne. Polecam każdemu.
Pozdrawiam
Magda
20 komentarzy:

8/19/2019

Morski wieniec - Darya Mastrakova #1

Morski wieniec - Darya Mastrakova #1
Witam!
   Słoneczny czerwiec skierował moje hafciarskie serce w stronę tematyki wakacyjnej. Nie kojarzę, aby udało mi się kiedykolwiek wyhaftować coś typowo letniego, czy morskiego, a przecież są to tak wdzięczne tematy.
   Tak akurat się złożyło, że Darya Mastrakova wprowadziła promocję na zakupy swoich autorskich schematów i w takiej sytuacji nie pozostało mi już nic innego, jak po prostu się skusić i zacząć morski wieniec.

Darya Mastrakova

   Darya jest autorką wielu wzorów. Ma na koncie niewielkie hafty, ale również bardzo szczegółowe obrazy. Muszę przyznać, że jej prace robią ogromne wrażenie. Z podziwem obserwuję, jak dziewczyny haftują jej duże schematy i zawsze wydaje mi się, że są to baaaardzo skomplikowane prace.
   Na szczęście na przykładzie morskiego wieńca okazało się że Darya uwielbia zabawę kolorami i tu faktycznie szaleje. Kolorów używa mnóstwo. Przejścia między poszczególnymi barwami są tak delikatne, jakby były narysowane czy namalowane. Wygląda to cudnie. Natomiast co ciekawe Darya nie utrudnia wyszywania i nie znajdziecie tu skomplikowanych hafciarskich akrobacji z tryliardem ćwierćkrzyżyków.
   Jeśli jeszcze nie znacie Daryi, to zapraszam na jej konto na instagramie >>@dashuta_stitch<< lub do grupy na vk.
   Wzór morskiego wieńca jest dość szczegółowy (24 kolory + 16 kolorów mieszanych, 8 rodzajów konturów), ale wyszywa się go bardzo przyjemnie. Przyjęłam zasadę wyszywania pojedynczych elementów od razu z backstitchami i myślę, że to był dobry wybór. Elementy są na tyle małe, że nie można się znużyć beżami czy niebieskościami, a kontury o wiele łatwiej wyszywać właśnie w ten sposób, gdy od razu widać efekt pracy.
Na dziś to wszystko. Przesyłam Wam serdeczne pozdrowienia!
Magda
50 komentarzy: