9/20/2021

Tiramisu z pieczonymi śliwkami

Cześć! 

   Czy wiecie, że zaraz po hafcie krzyżykowym moją ogromną pasją jest pieczenie słodkości? Tak, to bardzo zgubne dla figury hobby, ale co poradzić, kiedy po prostu uwielbiam robienie deserów, kremów i zapach pieczonego ciasta rozchodzący się po domu. Obsesyjnie kupuję różnego rodzaju posypki, papilotki i dekoracje do tortów. Każda okazja jest dobra, aby coś upiec. A w wolnych chwilach przeczesuję internet w poszukiwaniu kolejnych przepisów do wypróbowania.

   Bardzo nieśmiało pokazuję swoje wypieki na swoim profilu na instagramie, bo co tu dużo mówić - nie umiem robić zdjęć jedzenia. O ile fotografowanie haftów to dla mnie przyjemność, o tyle z jedzeniem mi nie idzie. Zazwyczaj związane jest to z porą dnia - bo wypieki są gotowe wieczorem, a wtedy trudno o ładne zdjęcia, bez profesjonalnego oświetlenia. Nawet jeśli jakiś kawałek słodkości wytrzyma do rana, to z trudem przychodzi mi stylizowanie go do fotografowania.

   Postanowiłam się jednak zmierzyć odrobinę z tym tematem, a okazja nadarzyła się podczas wykonywania jednego z moich najbardziej ulubionych deserów - tiramisu. Przepis okazał się tak smakowity, że postanowiłam chwycić za aparat i uwiecznić go na pamiątkę pysznych wspomnień.

   Deser z dodatkiem śliwek upieczonych w miodzie jest naprawdę godny polecenia. Smakuje wyśmienicie. Owoce przełamują słodycz kremu, ale nie dominują. Całość to niesamowita mieszanka, którą warto wypróbować.

   Po przepis zapraszam >>tutaj<<

Pozdrawiam
Magda

4 komentarze:

  1. Borze szumiący, niepotrzebnie do Ciebie zaglądałam przed śniadaniem;) A zdjęcia moim amatorskim zdaniem są cudowne - aż mi pachną te śliwki;) Przepis kradnę i przetestuję w sobotę;) Pozdrawiam SylwiaB

    OdpowiedzUsuń
  2. Pysznie to wygląda. Pozdrawiam :-).

    OdpowiedzUsuń

Największą motywacją do pisania bloga są komentarze. Serdecznie za nie dziękuję.